niedziela, 17 lutego 2013

Prolog

 Dość nowa  ceglana szkoła, w Polsce  a w niej niestety ja Jack, najmniej popularna osoba bez kolegów,przyjaciół.
Najmniej popularny to mało powiedziane, po tym jak się na mnie patrzą myślę że chcą mnie zabić lub pobić.
Jak zwykle wpadło mi kilka 2 i 3 jakiś gościu mnie szturchnął ramieniem i się na mnie rzucił,wywróciłem go ale za mocno uderzył  o płytki twarzą i  jak się oddalałem, spojrzałem na niego i widzę koło niego krew , podeszła do nas nauczycielka i muszę pójść do dyrektora,(złamałem mu nos)
to była samoobrona ale wszyscy kłamali że to ja się na niego rzuciłem bez powodu(czy tak trudno o kamery). Mama po mnie przyjechała i wszystko zrozumiała, ale była zdenerwowana wróciliśmy do domu,(mieszkałem w starej kamienicy we Wrocławiu,obrośniętej winoroślą. Budynek był ogromny,ale szło się do niego przez uliczkę więc kiepsko)
na szczęście taty nie było bo bym się nasłuchał. Idę do pokoju zdenerwowany zauważyłem że tato wrócił z pracy.
Zszedłem po cichu na dół i tak jak myślałem obaj rodzice siedzieli w kuchni i rozmawiali, jak próbowałem podejść bliżej to mnie zauważyli. Już byłem przygotowany żeby się nasłuchać ale  tato był spokojny zapytałem się mamy na ucho czy tato wie o mojej przygodzie w szkole, mama normalnym tonem  powiedziała że tak,
Zapytałem się taty czemu jest wesoły a tato powiedział te straszne słowa WYPROWADZAMY SIĘ DO ANGLII,do londynu. Dostałem tam dobrze płatną prace przy papierach w znanym biurze. 
Chciałem powiedzieć że tu mam przyjaciół ,dziewczynę ale dobrze wiedziałem że tak nie jest.
Mieliśmy się wyprowadzać za kilka dni i dlatego jeszcze jeden dzień poszedłem do szkoły wziąłem rzeczy.Tak jak myślałem wszyscy wiedzieli że wyjeżdżam, wszyscy się cieszyli z tego powodu.Wziąłem książki i się zwolniłem z reszty lekcji.
W domu kilka dni biłem się z myślami z angielskiego byłem dobry, ale w Anglii będę na pewno mniej lubiany niż w polsce. Nadszedł ten okropny dzień  kiedy się mieliśmy wyprowadzać.Byłem wściekły z powodu wyjazdy , ale nie miałem wyboru. W trakcie wyjazdu do Londynu , jak jechaliśmy długim tunelem do Anglii to zasnąłem. Obudziłem się jak złapaliśmy kapcia w przednim prawym kole,na szczęście mieliśmy koło zapasowe.Reszta drogi przebiegła spokojnie.Dotarliśmy do Londynu.Rodzice tam kupili dom na tej ulicy, wszystkie domy wyglądały tak samo,ceglane,pokryte czerwoną dachówką.. Dowiedziałem się że nasz ma numer 5.
 .Od razu wszedłem do naszego nowego domu umyłem się,zjadłem kolacje.Poszedłem na górę do mojego nowego pokoju. Nie mogłem ukryć że mi się spodobał, jeszcze w prawdzie nie było mebli ale było pięknie,dużo miejsca.Wszystkie meble miały być za tydzień to sobie rozłożyłem śpiwór.Nagle usłyszałem dziwny dźwięk,to chyba było wycie wilków(zdziwiłem się wilki w Londynie)popatrzyłem przez okno, było ciemno, nic nie było widać.Ułożyłem się w śpiworze i poszedłem spać.